Za sprawą goli, które zdobywali dziś goście, przegrywamy u siebie. Do domowych klęsek, w ostatnim czasie, nie przywykliśmy, bowiem Arkowcy przez 15 miesięcy pozostawali niepokonani na własnym terenie. Trener Dawid Szwarga na niedzielne starcie z Rakowem postawił na m.in. Dominicka Zatora, Tornike Gaprindashviliego, Alassane Sidibe czy Nazarija Rusyna. Względem niedawnego meczu w Niecieczy, zastąpili oni, kolejno: Kike Hermoso, wykluczonego do końca roku Aureliena Nguiambę, Dawida Kocyłę oraz Patryka Szysza. Niepokoi fakt, iż w drugim spotkaniu z rzędu Arka otrzymała bezpośrednią czerwoną kartkę. W miniony weekend jedną z nich zobaczył Nguiamba, dzisiaj za to - jeszcze przed przerwą - swój udział w rywalizacji przedwcześnie zakończył Zator. Kanadyjski obrońca, podobnie jak Aurelien, nie zagra z Motorem. 

 

13079475_arka-vs-rakow.jpg

 

 

 

Zawodnicy Rakowa, do objęcia prowadzenia, dążyli intensywnie już w zasadzie od pierwszego gwizdka. Nim ten się rozległ, ci zdążyli zagrozić pod bramką Damiana Węglarza. Strzał Patryka Makucha został wówczas odbity przez naszego bramkarza, choć po chwili sędzia poinformował o pozycji spalonej. Do czasu otwarcia wyniku gdynianie znaleźli się raz w pobliżu pola karnego przeciwnika. Dośrodkowanie Marca Navarro okazało się jednak zbyt głębokie, więc Tornike Gaprindashvili nie przechwycił zagrania. W 10. minucie na listę strzelców wpisał się Lamine Diaby-Fadiga. W pewnym momencie przymierzył z pierwszej piłki w kierunku obranego celu. Lecąca płasko futbolówka spotkała się po drodze z lekkim rykoszetem, który przesądził o trafieniu. Nie ulega, mimo wszystko, wątpliwości, że Węglarz powinien wtedy zachować się znacznie lepiej. Parę minut później zapachniało podwyższeniem wyniku. Adriano Amorim rąbnął bowiem w poprzeczkę, a dobitkę Oskara Repki, wychowanka Arki, zatrzymał Gaprindashvili. Wkrótce Sebastian Kerk był niezwykle blisko wkręcenia piłki z narożnika boiska. Oliwier Zych, bramkarz Rakowa, a zarazem kolejny piłkarz zaczynający swą karierę w Gdyni, z trudem wypiąstkował ów centrostrzał. Gdy nadszedł rzut wolny dla Arki, swoich sił spróbował Navarro. Hiszpan trafił jednak w mur. Niedługo przed zejściem piłkarzy do szatni, arbiter wyciągnął czerwony kartonik. Zarówno Makuch, jak i Amorim, mieli ucierpieć w starciu z Dominickiem Zatorem. Sędzia, po krótkiej analizie z zespołem VAR, wyrzucił z murawy defensora żółto-niebieskich. Samemu szkoleniowcowi Szwardze nie spodobała się decyzja arbitra. „Zawodnik nie miał intencji wykonania wślizgu. Był w kleszczach, został popchnięty z tyłu i stracił kontrolę nad swoją stabilnością" - mówił na konferencji. Raków, łapiąc wiatr w żagle, zdołał po raz drugi i trzeci pokonać Damiana Węglarza. Bramki zapisały się na konto Michaela Ameyawa oraz Jonatana Brunesa. Ameyaw zdobył bramkę prosto z rzutu wolnego, Brunes zaś uderzył w dolny róg bramki, nie dając Węglarzowi większych szans na interwencję. 

 

Na drugą część gry, w szeregach Arki, przeprowadzono dwie zmiany. Kike Hermoso zastąpił Nazarija Rusyna, a Marcel Predenkiewicz wbiegł w miejsce Tornike Gaprindashviliego. Arka przeszła wówczas do ustawienia 1-5-3-1. Kike "przemaszerował" do obrony, z kolei Marcel występował na nominalnym wahadle. Oponenci, liczący na boisku liczniejsze zestawienie, napierali, konstruując ofensywne akcje. Jedna z nich skończyła się czwartym golem autorstwa Brunesa, który skompletował dublet. Z kornera dośrodkowywał Ameyaw, zaraz potem wysoka futbolówka szybowała w dół, gdzie na obronę czekał Węglarz. Golkiper Arki miał zamiar ja po prostu złapać, lecz tego czynu uniemożliwiła mu dwójka z Częstochowy. Gracze ze Śląska wpadli z impetem na Damiana, a piłkę w zasadzie do pustej bramki wpakował wyżej wspomniany. Kontrowersyjna sytuacja. Z drugiej strony 30-latek, jeszcze przed upadkiem, wypuścił piłkę z rąk. Ocenę zostawiamy wam, kibice.

 

Marc Navarro czyhał na bramkę, której wreszcie się doczekał. Jego fenomenalne kopnięcie z rzutu wolnego zwieńczone zostało "trafieniem honorowym". W samo okienko! Mocny kandydat do gola kolejki. Damian Węglarz w trakcie dalszej fazy pojedynku wyjął uderzenie Stratosa Svarnasa, przenosząc je nad poprzeczką. 

 

I to by było na tyle. Niezdobyty od 24 sierpnia 2024 roku gdyński teren natrafił na swojego ligowego pogromcę. Arce do rozegrania pozostał jeden mecz. 6 grudnia podopieczni Dawida Szwargi podejmą przy Olimpijskiej Motor Lublin. Nawet forma zła, nie zatrzyma nas! My was wspieramy, głośno śpiewamy... Wszyscy na Arkę!

 

ARKA Gdynia: Węglarz - Zator, Marcjanik, Gojny - Navarro, Sidibe (82' Perea), Jakubczyk, Gaprindashvili (46' Predenkiewicz) - Rusyn (46' Hermoso), Kerk (65' Szysz) - Espiau (65' Percan),
Raków Częstochowa: Zych - Konstantopoulos, Racovitan, Svarnas - Ameyaw (70' Rondić), Repka (83' Bulat), Barath, Amorim (46' Pieńko) - Diaby-Fadiga (58' Lopez), Makuch (58' Mircetić) - Brunes,
Bramki: 10' Fadiga, 45' Ameyaw, 45+3', 57' Brunes,
Liczba widzów: 8 781.