Po raz ostatni żółto-niebiescy wygrali w I lidze 17 sierpnia. Od tamtej pory Gdynianom przytrafiły się dwa remisy i trzy porażki. Najwyższy czas zakończyć czarną serię - a świetną okazją ku temu będzie rywalizacja z popularnymi ,,Czarnymi Koszulami”. Konfrontacja ze stołecznym zespołem ma być dla Arkowców nowym otwarciem - wskazuje na to zarówno wznowienie ligowego grania po wyjątkowo długiej przerwie reprezentacyjnej, jak i premierowe pojawienie się na ławce trenerskiej (w swoim drugim podejściu) Tomasza Grzegorczyka. Podczas swojej poprzedniej przygody w charakterze sternika żółto-niebieskich szkoleniowiec zanotował 6 zwycięstw z rzędu, a łącznie w 12 spotkaniach zaliczył 10 wygranych. Teraz podobna seria jest bardzo pożądana, jeśli Gdynianie mają w tym sezonie walczyć o najwyższe cele. Tyle, że przed piłkarzami w nadchodzących tygodniach jawi się bardzo trudny terminarz. Czy po małym trzęsieniu ziemi będą oni w stanie napisać powieść na miarę pragnień kibiców? W sobotę o 15:30 w meczu pełnym smaczków Arka podejmuje w Gdyni Polonię Warszawa.
Przy Konwiktorskiej od dłuższego czasu apetyt na Ekstraklasę nie maleje. W zeszłym sezonie Polonii udało się awansować do baraży, ale zawodnicy ,,Czarnych Koszul” nie wytrzymali konfrontacji z gwiazdozbiorem Wieczystej Kraków. Mimo wszystko sam udział w zmaganiach o elitę był dla właściciela klubu Gregoire’a Nitota kolejnym sygnałem, że drużyna jest blisko realizacji marzeń. Z nastawieniem na twardy bój w kolejnych rozgrywkach Francuz zatrudnił więc Piotra Stokowca na stanowisko trenera, licząc, że świetna robota wykonywana przez tego szkoleniowca w niedalekim Grodzisku Mazowieckim znajdzie swoją kontynuację w stolicy. Początek sezonu zwiastował, że inwestor znad Sekwany będzie miał nosa do swojej wizji - Polonia ruszyła bowiem od dwóch wygranych. W następnych tygodniach sięganie po trzy punkty już nie było jednak tak regularne - po 9. kolejce Warszawianie z bilansem 4 zwycięstw, 2 remisów i 3 porażek plasują się na 6. lokacie w tabeli. Wyprzedzają przy tym dwunastą Arkę o trzy punkty - to pokazuje, jak spłaszczona jest wciąż pierwszoligowa stawka i jak wiele jest do ugrania przy złapaniu serii triumfów. Polonia zrobi w sobotę wszystko, by umocnić się w wirtualnej strefie barażowej i podgonić czołową dwójkę. W bramce ,,Czarnych Koszul” stanie Henrich Ravas, a przed Słowakiem Stokowiec zainstaluje Pawła Olszewskiego, legendę Arki Michała Marcjanika, który zdecydował się zmienić otoczenie po wielu latach w Gdyni, Jakuba Budnickiego oraz Davida Kristjana Olafssona. Bijącym sercem zespołu jest środek pola. To tutaj operują Dave Gnaase i Simon Skrabb (Niemiec i Fin strzelili w tym sezonie już po trzy gole) oraz powoli przypominający o sobie Sebastian Kowalczyk wracający z piłkarskiego niebytu. W roli podstawowego młodzieżowca występuje ostatnio Jakub Paszkowski, który jest nominalnym defensywnym pomocnikiem, ale w ubiegłych kolejkach Stokowiec próbował go na prawym skrzydle, a 20-latek radził sobie zupełnie nieźle. Po przeciwległej stronie pojawi się zapewne Ilkay Durmus (Turek także ma na koncie trzy bramki w trwającej kampanii). Na szpicy prawdopodobnie od pierwszej minuty wybiegnie German Barkowskij. Kontuzjowani są Mateusz Kuchta, Aleksander Gołoś i drugi z byłych zawodników Arki Mateusz Młyński. Polonia dużo strzela - z 15 golami może pochwalić się trzecią najskuteczniejszą ofensywą w I lidze. Arkowcy na pewno muszą uważać na warszawski środek pola, który świetnie radzi sobie w fazach przejściowych, potrafi szybko odzyskać piłkę i jednym podaniem zdynamizować akcję w ataku. Gnaase, Skrabb i Kowalczyk są zawodnikami, którzy nie dysponują dobrymi warunkami fizycznymi i centymetrami, ale są bardzo mobilni i dobrze wyszkoleni technicznie. Wysoki jest za to Barkowskij potrafiący uderzyć głową, więc do Białorusina gdyńscy obrońcy muszą przywiązać szczególną uwagę. Za to defensywa ,,Czarnych Koszul”, która po stronie deficytów ma już 12 bramek, nie należy do najszczelniejszych - powinien to być sygnał dla Arkowców, by często próbować rozerwać blok obronny gości.
Być może dobrym pomysłem będzie wykorzystanie skrzydeł - Natan Dzięgielewski czy Kuba Solecki pokazali w meczu stulecia Gdyni z IFK Goeteborg, że wciąż możemy oczekiwać od nich dużej dynamiki. Na spotkanie ze szwedzkim klubem oczywiście należy patrzeć z przymrużeniem oka - jakkolwiek prestiż tej konfrontacji był spory, to jednak nadal mówimy o starciu towarzyskim, służącym trenerom obu drużyn do testowania nowych rozwiązań. Wydaje się natomiast, że na podstawie 90 minut przeciwko dwukrotnemu zdobywcy Pucharu UEFA można wysnuć pewne przesłanki, co zamierza zrobić Tomasz Grzegorczyk w ramach autorskich porządków. Do łask wraca z pewnością Alassane Sidibe, zespół będzie pressował inaczej, niż za kadencji Marka Jarolima, zawodnicy częściej mogą wymieniać się pozycjami w trakcie meczu, zostanie przywrócona integralna rola skrzydeł, a pole karne powinno być zapełniane większą liczbą graczy w miarę rozwoju akcji ofensywnych. Na papierze takie nowości wyglądają obiecująco, ale dopiero twarde granie ligowe zweryfikuje, na ile pomysły Grzegorczyka pozwolą mu wykręcić wyniki na miarę poprzedniej kadencji trenera w Gdyni. W rywalizacji z osiemnastokrotnym mistrzem Szwecji na szpicy w drugiej połowie pojawił się Bartłomiej Pawłowski i jakkolwiek pewnie to posunięcie zostało spowodowane absencją przebywającego na zgrupowaniu reprezentacji Vladislavsa Gutkovskisa, to jednak niespełna 34-letni zawodnik ze swojej roli wywiązał się znakomicie, strzelając dwa gole, a w pomeczowym wywiadzie przyznał, że to nie musi być epizod. W sobotnim spotkaniu Arkowcy zagrają w różowych koszulkach w ramach promowania świadomości raka piersi i badań profilaktycznych. Przed stadionem będzie można skorzystać z bezpłatnych badań, do czego serdecznie zachęcamy. Historia bezpośrednich starć pomiędzy obiema drużynami przemawia na korzyść Arki, która wygrywała siedmiokrotnie przy pięciu triumfach Polonii, ale już w Gdyni paradoksalnie liczby stoją po stronie ,,Czarnych Koszul” - nad morzem Warszawiacy zgarnęli trzy wiktorie, a żółto-niebiescy zdołali uporać się z rywalem tylko dwa razy. Czas podreperować tę statystykę. Tym bardziej, że tabela wciąż jest bardzo ciasna - dwunastą Arkę zaledwie trzy punkty dzielą od piątej Miedzi. Mamy nadzieję, że słusznie spoglądamy bardziej w górę stawki, aniżeli za plecy. Epizod gry w koszulce Polonii ma za sobą Hide Vitalucci, który był wypożyczony na Konwiktorską w zeszłym sezonie. To wówczas Japończyk z włoskim paszportem nabawił się poważnej kontuzji - środkowy pomocnik dzisiaj wciąż walczy o jak najszybszy powrót do pełnej dyspozycji.
W sobotę miną 54 dni od ostatniego ligowego zwycięstwa Arki i najwyższy czas zakończyć ten mrok. Liczymy, że Tomasz Grzegorczyk w swoim wtórnym debiucie na ławce trenerskiej natchnie piłkarzy, by w meczu z ,,Czarnymi Koszulami” zamknęli czarną serię i w różowych koszulkach znów spojrzeli na świat przez różowe okulary. Wszyscy potrzebujemy tego przejścia z czerni w róż oraz sporej dawki optymizmu na dalszą fazę rundy jesiennej. Przed nami w 2026 roku jeszcze sporo grania, więc trzeba zmobilizować się na najbliższe tygodnie, jednocześnie poprawiając swoją pozycję wyjściową przed derbami Trójmiasta. Zapraszamy wszystkich kibiców do kupowania biletów i wspierania zawodników gorącym dopingiem od pierwszej do ostatniej minuty. Nasza Areczka, ole, żółto-niebieska, ole!