W czwartkowej konferencji prasowej, poprzedzającej mecz z Podbeskidziem, uczestniczyli trener Tomasz Grzegorczyk oraz zawodnik żółto-niebieskich Szymon Lewkot.
Rozpoczął szkoleniowiec, który został zapytany o ostatnią czerwoną kartkę Javiego Domingueza: Spodziewamy się co najmniej dwóch meczów zawieszenia. Sytuacja ta skomplikowała nam w Głogowie granie i pokrzyżowała nasze plany. Javi nie powinien w taki sposób atakować i nie zamierzam podważać decyzji sędziego. Według mnie nasz obrońca nie zasłużył na tę czerwień, ale nic już w tej sprawie nie zmienimy. Szymon, który siedzi obok mnie, dał dobrą zmianę - zareagowaliśmy odpowiednio na grę w osłabieniu. Długimi fragmentami potrafiliśmy kontrolować pojedynek, a w samej drugiej odsłonie stworzyliśmy dogodniejsze okazje od Chrobrego. Zawsze tam się ciężko gra. Pokazaliśmy charakter, grając z poświęceniem i determinacją. Zadowolony jestem przede wszystkim z przeprowadzonych zmian. Koniec końców zachowaliśmy czyste konto.
- Javi powinien stać startowo wyżej i bliżej rywala. Jego reakcja była spóźniona i błędna. Źle to odczytał - dopowiedział opiekun Arki.
- Na każdy mecz mamy przygotowany plan. Dokładnie analizujemy przeciwnika, a od realizacji planów są zawodnicy, którzy będą mieli okazję się pokazać w sobotę. Do tej pory odnoszę wrażenie, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wkrótce się przekonamy - mówił 45-latek - Po rundzie jesiennej przyjdzie moment na to, żeby wraz z dyrektorem sportowym i włodarzami usiąść i przeanalizować położenie klubu. Aktualnie jesteśmy w grze, a w dwóch ostatnich spotkaniach zdobyliśmy 4 punkty. Wiadomo, że zawsze chce się więcej, jednak warto pamiętać o tym, że przez całą drugą połowę meczu z Chrobrym musieliśmy radzić sobie bez jednego piłkarza, a mimo to wywieźliśmy z Głogowa punkt. Nie patrzyłbym sceptycznie. Jeżeli chodzi o Michała Rzuchowskiego, od początku wiedziałem, że to bardzo dobry zawodnik. Zważywszy na kontuzje, z którymi boryka się zespół, Michał był we wtorek brany pod uwagę w kontekście występu. Uważam, że po wejściu na boisko wywiązał się ze swoich obowiązków.
Niedługo później padło pytanie o młodzieżowca.
- Młodzieżowiec musi grać na którejś pozycji. Sporo drużyn umieszcza go na pozycji bramkarza, my zdecydowaliśmy się wystawić go na skrzydle. Szukam różnych rozwiązań. Na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem niezadowolony z postawy Kuby Soleckiego czy Jakuba Kowalskiego. Chciałbym natomiast, aby ci zawodnicy notowali lepsze liczby niż dotychczas. Intensywność Soleckiego, jego zachowania w defensywie i sprawność fizyczna w tak młodym wieku pokazują, że chłopak rozwija się prawidłowo. Mam nadzieję, że z każdym następnym meczem będzie rósł, a liczby prędzej czy później przyjdą.
- Co do Podbeskidzia, mamy na ten zespół przygotowane warianty. Jesteśmy po analizie drużyny z Bielska-Białej i wiemy, w jaki sposób zamierzamy strzelać gole, nie będąc uzależnionymi wyłącznie od Vladislavsa Gutkovskisa. Oczywiście, że od napastnika wymaga się bramek i twierdzę, że "Gutek" na tę chwilę nam dużo daje. Tak czy siak z Podbeskidziem zamierzamy wygrać. W każdym meczu walczymy o zwycięstwo, tak samo będzie pojutrze - oznajmił trener.
Zawodnik gdynian, Szymon Lewkot, usłyszał z sali dość niewygodne pytanie dotyczące obniżki jego formy.
- Ciężko mi powiedzieć. Nie uważam, że wcześniejsze mecze były dramatyczne w moim wykonaniu i że nie dojeżdżałem. Zdaję sobie sprawę, że stać mnie na więcej. W debiutanckim spotkaniu pokazałem się z lepszej strony niż w ostatnim czasie. Myślę, że zobaczycie mnie jeszcze w najlepszej możliwej dyspozycji. Wrócę do niej - powiedział pomocnik.
- Zawodnicy, którzy nie występują regularnie, odczuwają sportową złość. Nie widzę ze środka szatni, by ktoś chodził smutny czy obrażony. Zawodnicy rezerwowi wykorzystują słabsze występy kolegów z podstawowego składu, otrzymując szansę na zastąpienie ich w wyjściowej jedenastce. To fajne, że przed nikim nie zamyka się droga do pierwszego składu. Sądzę, że jestem jakościowym zawodnikiem, który będzie w stanie pomóc zespołowi - przyznał Szymon.
Tomasz Grzegorczyk odniósł się do kwestii częstych rotacji w składzie. Trener gdynian dąży do stabilizacji, a spośród "pewniaków" wymienił choćby Jędrzeja Grobelnego, Macieja Ambrosiewicza, Dawida Kocyłę i Vladislavsa Gutkovskisa. W pewnym momencie pokrótce scharakteryzował swojego podopiecznego Szymona Lewkota: Szymon to nominalny defensywny pomocnik, który świetnie sprawdza się również w roli stopera. Piłkarz ma dużo alternatyw, jeśli mowa o grze w wyjściowej jedenastce.
Sam Szymon zgodził się z tym stwierdzeniem, dodając, że w razie potrzeby może grać zarówno na środku obrony, jak i na pozycji środkowego pomocnika. Po chwili pokusił się o ocenę poziomu ligi: Tutaj można wygrać z liderem, by później przegrać z czerwoną latarnią. Tabela jest płaska. Łapiąc serię, można szybko znaleźć się w topowej szóstce, więc musimy się wziąć i powalczyć o chlubną passę meczów.
W dalszej części konferencji wypowiadał się trener:
- Robimy swoje. Nieustannie pracujemy z chłopakami po to, żeby było lepiej i by w końcu rozpocząć zwycięską serię. Kroczek po kroczku. Dążę do tego, aby nasze działania były powtarzalne. Tej powtarzalności brakuje, dlatego nie widzimy finalnie efektu, jakiego oczekujemy. Co z Jakubem Kowalskim, Natanem Dzięgielewskim i Bartłomiejem Pawłowskim? Jakub pracuje na to, by wkrótce zagrać w większym wymiarze czasowym. Natana czeka niestety dłuższa przerwa od gry - wpływ na to ma uraz. Co do Bartka, mam nadzieję, że za te dwa tygodnie będzie już dostępny.
- Organizacja i dyscyplina taktyczna to podstawy w tej lidze. Drużyny, znajdujące się obecnie w czubie tabeli, zazwyczaj grają na zero z tyłu, prezentując solidną postawę w linii obrony - zauważył szkoleniowiec.
Na koniec poruszono temat Hide Vitalucciego. Japończyk włoskiego pochodzenia od ponad pół roku nie powąchał murawy z powodu poważnej kontuzji: Sytuacja Hide z tygodnia na tydzień ulega poprawie. Mam nadzieję, że po testach i badaniach, które zaplanowano na przerwę reprezentacyjną, wróci do pełnego treningu. Od tego, czy będzie już do dyspozycji na mecz z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, zależeć będą wyniki sporządzonych badań. Hide może być naszym ofensywnym ogniwem. Czekamy na niego. Nie oczekujmy jednak, że on nas od razu zbawi. Bardzo długo już nie występuje, więc zobaczymy, w jaki sposób zareaguje. Jeśli jego rekonwalescencja zakończy się pomyślnie, na pewno wezmę to pod uwagę przy ustalaniu jedenastki. Mam pomysł na Hide Vitalucciego - rzekł trener.
Pierwszy gwizdek sędziego wybrzmi w sobotę o godz. 15:30. Wszyscy na Arkę!