Na początku konferencji trener odniósł się do czerwonej kartki Kuby Soleckiego: Widziałem tę sytuację. VAR powiedział, że jest czerwień, więc musimy to uszanować. Mieliśmy dodatkowego zawodnika do asekuracji, ale taka padła decyzja. Chcę zwrócić uwagę na to, że w pierwszej połowie miała miejsce sytuacja, w której Michał Milewski został w polu karnym kopnięty w głowę, a VAR w żaden sposób nie zareagował. Nie jesteśmy w stanie już nic w tej sprawie zmienić

- Nie zamierzaliśmy być pasywni w obronie. Chcieliśmy panować nad piłką. Nasza struktura w budowaniu miała na celu zwiększyć możliwości do rozegrania. Uważam, że w pierwszej połowie dysponowaliśmy dużą aktywnością; kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń na boisku. Sądzę, iż to była dobra pierwsza odsłona w naszym wykonaniu. Po czerwonej kartce musieliśmy reagować: podjęliśmy decyzję o zmianach. Zawodnicy grali w schemacie 5-4-1. Przy golu Polonii zachowaliśmy się biernie w defensywie. W takich sytuacjach musimy mocniej naciskać na zawodnika z piłką przy nodze. Jeśli bym zostawił czterech obrońców z tyłu, wtedy zdecydowanie ciężej by się nam broniło - ocenił.

Czeski trener otrzymał ogólne pytanie na temat obecnego położenia zespołu:

- Jestem zadowolony z dotychczasowych meczów w Gdyni. Dominujemy, stwarzamy okazje, przeważamy nad rywalami, kontrolujemy pojedynki. W najbliższym czasie musimy przenieść tę domową dyspozycję na spotkania wyjazdowe. Dzisiejsze stracone punkty chcemy odbić sobie w następnych rywalizacjach, choć koniec końców ten jeden punkt może być kluczowy w kontekście celu, do którego dążymy. Odczuwam satysfakcję z tego, jak zespół reaguje na założenia i nasz model gry. Przede wszystkim musimy wygrywać i dowozić wyniki.

- Myślę, że całościowo pierwsza połowa była udana. Doszliśmy do kilku szans, mogliśmy trafić do siatki więcej niż tylko raz. Ale na boisku też jest rywal, który się broni i chce niweczyć nasze ataki. Dobrze się pozycjonowaliśmy, lecz w piłce nożnej trzeba być efektywnymkontynuował.

Dlaczego Marek Jarolim zdecydował się postawić na Szymona Lewkota względem Dominika Kuna?

- Koncentrowaliśmy się na planie na mecz, by dostosować się pod przeciwnika. W tym tygodniu od Szymona czuliśmy dobrą energię. Zawodnik był zaangażowany. Przed meczem zwróciliśmy uwagę na mocne i słabe strony oponenta, który do tej pory zdobył 4 gole po stałych fragmentach gry. Zależało nam, aby przy kryciu obecni byli zawodnicy wyżsi. szymon bezapelacyjnie jest wyższym piłkarzem od Dominika. Mógł nam w takich sytuacjach pomagać. Dążyliśmy do tego, aby zagrać na dwie "szóstki", a Szymon dobrze się czuje na tej pozycji, więc stąd taka decyzja.

Co sądzi o występie Elmedina Ramy?

- Zawodnicy z ławki również muszą wznosić jakość. My, członkowie sztabu, musimy być świadomi tego, ile czasu spędzają na murawie. Nie zawsze są w stanie pokazać pełnię swoich możliwości. Zmianami chcieliśmy wnieść więcej intensywności i zagrać pod faul, czyli zdobyć stały fragment i stworzyć z niego zagrożenie. Potrzebowaliśmy świeżej krwi. Jako trener nie mogę rzecz jasna zadowalać się tym, że przy stanie 1:0 dostajemy czerwoną kartkę i mecz kończy się remisem. Ciężko atakować, grając w osłabieniu. Ramie brakowało momentami wsparcia kolegów. Co prawda przetrwaliśmy trudne chwile, ale będąc szkoleniowcem zawsze oczekuję od zespołu maksymalnej ambicji

- Wiedzieliśmy, jak zachować się w sytuacji, kiedy młodzieżowiec dostaje czerwony kartonik. Byliśmy gotowi na tę ewentualność - znamy przepisy. Przed pierwszym gwizdkiem nierzadko przewiduje się różne scenariusze. Do spotkania chce się za wszelką cenę podejść przygotowany. W trakcie drugiej połowy pomogła nam przerwa w grze związana z oprawą sympatyków Arki. Mogliśmy wówczas przekazać zawodnikom wskazówki dotyczące tego, w jaki sposób mają się ustawiać w konkretnych sytuacjach. Takowa forma przekazu w środku meczu jest praktycznie niemożliwa. Fantastyczny doping naszych kibiców daje się we znaki - przyznał 42-latek.

- (...) Naturalne dla nas było to, żeby za "Gutka" wszedł Rama. Aktualnie jesteśmy zwolennikami posiadania napastnika, będącego takim target manem (wysuniętym środkowym snajperem), stwarzającym często niebezpieczeństwo pod bramką rywala. Mamy dwóch napastników. Musimy dominować i starać się o okazje podbramkowe. Na tę chwilę chodzi nam bardziej o takiego rodzaju atakującego niż fałszywą "dziewiątkę", która porusza się między liniami. Musimy wykorzystywać ich atuty w pojedynkach główkowych oraz fizycznych. Zamierzaliśmy podwyższyć prowadzenie, jednak czerwona kartka zmieniła losy meczu. Taki jest futbol - zakończył opiekun żółto-niebieskich.

Już w tę środę Arkowcy w ramach meczu 1. rundy Pucharu Polski zmierzą się w Rzeszowie z tamtejszą Resovią.