Michał Nalepa to Arkowiec z krwi i kości. W żółto-niebieskim trykocie rozegrał 177 spotkań, zyskując trwałe uznanie wśród kibiców. Przytaczamy fragmenty wywiadu przeprowadzonego przez portal "Transfery.info".

Czy Michał chciałby jeszcze wrócić do Arki Gdynia?
Tak. Chciałbym swój ostatni mecz zagrać w Arce, nawet jakby to miało być tylko jedno spotkanie. To klub najbliższy mojemu sercu, któremu kibicowałem i cały czas to robię. Jak mogę, oglądam jego mecze, jeżdżę na nie i tak zostanie zawsze, nawet gdy nie będę już występował. Nie ukrywam tego. Fajnie byłoby jeszcze zagrać w Arce, a najlepiej z Arką w Ekstraklasie. Ale nie wiadomo, jak potoczy się życie. Jak to zawsze śmiejemy się w szatni - ostatnio szanse były 50 na 50. Ja chciałem, a oni nie... Może być tak, że docelowo nikt nie będzie mnie tam chciał i trzeba to uszanować. Ale jeżeli nadarzy się okazja, czy za chwilę, czy później, na pewno nie powiem od razu: „Nie”. Będzie to do przemyślenia, bo chciałbym jeszcze zagrać w Arce.

Jak mają się stosunki Michała z prezesem Wojciechem Pertkiewiczem?
Jeżeli to jest prawda, że mamy dobrą relację, to myślę, że prezes Pertkiewicz zrobi wszystko, żebym kiedyś tam trafił. To tak podsumowując. Wydaje mi się, że tak, mamy ją i znamy się dość długo, a w takiej sytuacji to chyba musi się jakoś zazębić. Kilka miesięcy temu doszło do jakichś rozmów, ale nie osobiście z nim, poza tym brał w nich udział menedżer. Zabrakło konkretnych decyzji z obu stron. Utknęło w martwym punkcie. Nie czułem, że Arka na 100 procent mnie chce. I nie mówię o tym w kontekście prezesa, bo w klubie są teraz również inne osoby decydujące, więc w ogóle mógł nie mieć w tym udziału. Po prostu nie miałem poczucia, że każdy w klubie na pewno chce mnie widzieć. Gdyby tak było, raczej byśmy się dogadali. To bez dwóch zdań.

W którym momencie pojawił się temat powrotu?
Nie pamiętam dokładnie, ale wydaje mi się, że to były ostatnie tygodnie maja, może początek czerwca. I to naprawdę były wstępne rozmowy, propozycje. Wyraziłem na ich temat swoje zdanie i nastąpiła cisza, więc jakby ktoś coś gdzieś chciał, ale zabrakło zdecydowania. Zostawiłem to, nie pchałem, nie ruszałem, nie narzucałem się. Czekałem na inne rzeczy, a wydarzyło się, jak się wydarzyło. Myślę, że koniec końców i ja, i Arka, może chcielibyśmy, żeby te wstępne rozmowy potoczyły się inaczej.

31-letni pomocnik przedwczoraj zdobył swoją pierwszą bramkę dla Odry Opole. Trafienie byłego zawodnika Arki pozwoliło niebiesko-czerwonym awansować do 1/8 finału Pucharu Polski. Odra pokonała bowiem po dogrywce Śląsk Wrocław 2:1.